Kategorie

KOBIETA W BIZNESIE, CZYLI SUKCES PISANY SZMINKĄ – WYWIAD DLA PORTALU SUKCES PISANY SZMINKĄ

Adriana Piekarska stworzyła od podstaw firmę organizującą eventy biznesowe i korporacyjne. W roku 2013 podjęła się zorganizowania eventu w najbardziej ekstremalnych warunkach w kraju pod kątem logistycznym, czyli na terenie Polskiej Sahary. Stale zaskakuje klientów nowymi pomysłami i rozwiązaniami technologicznymi.

Jaka jest historia Pani firmy?

Karierę w branży rozpoczęłam 3 dni przed maturą, zatrudniając się w klubie muzycznym na stanowisku barmanki, następnie pracowałam przy selekcji, a po 6 miesiącach, w wieku 19 lat zostałam Managerem Klubu odpowiedzialnym za organizację wszystkich imprez oraz zarządzanie sporym zespołem. Właściciel klubu obdarzył mnie ogromnym zaufaniem, za co do dziś jestem mu niezmiernie wdzięczna. I tak to się zaczęło – eventy modowe, firmowe, koncerty, pokazy mody, pierwsze w mieście imprezy Beach Party z muzyką live. To nie mogło skończyć się inaczej, niż założeniem własnej działalności w zakresie kompleksowej organizacji imprez. W wieku 20 lat rozpoczęłam działalność związaną z organizację eventów, a w wieku 21 lat wprowadziłam na rynek markę Exclusive Event, która dziś jest jedną z najdłużej działających agencji eventowych w Polsce. Gdy podjęłam decyzję o otwarciu własnej działalności nie zdawałam sobie sprawy z wielu potencjalnych zagrożeń. Jedyne, o czym byłam przekonana to fakt, że nie ma dla mnie lepszej drogi i dziś mogę śmiało powiedzieć, że było warto.
Dlaczego ta branża? Dlatego, że pozwala na ciągły rozwój oraz spełnianie marzeń – nie tylko Zleceniodawców, ale i moich własnych. Wyszukiwanie niebanalnych i efektownych, a zarazem efektywnych rozwiązań w dziedzinie event marketingu, daje ogromnie poczucie satysfakcji, a im trudniejsza logistyka, tym większe wyzwanie i frajda. Moim celem jest być prekursorem najbardziej spektakularnych kreacji na polskim rynku eventowym oraz doprowadzić do wzrostu świadomości dotyczącej roli event marketingu, który staje się „kręgosłupem” pozostałych działań promocyjnych w firmach, nastawionych na zwiększenie wskaźników sprzedaży. Chce udowodnić, iż dobrze przemyślany event, pod warunkiem, że osadzony wokół całej strategii rynkowej brandu, staje się skuteczniejszy, niż jakakolwiek inna forma promocji oraz wsparcia sprzedaży.


Co było największym wyzwaniem?

Wyzwań było sporo, ale według mnie ich ciągłe podejmowanie to najlepsza droga do samorealizacji i bycia szczęśliwym. Na samym początku największym wyzwaniem było w ogóle utrzymać się na rynku. Perspektywa nie była obiecująca – brak większych oszczędności, znikoma wiedza biznesowa oraz obawy ze strony najbliższych – nie było łatwo, jednakże byłam tak zdeterminowana, że nikt, ani nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Kolejnym wyzwaniem było pozyskanie klientów. Miałam zaledwie 21 lat i musiałam odnaleźć w sobie odwagę, by z pełną świadomością i uśmiechem na twarzy, przekonać klienta nie tylko do tego, by zainwestował w mało jeszcze wtedy popularne narzędzie marketingowe, jakim jest event, ale i do tego, by powierzył te środki świeżo upieczonej bizneswoman. Nie tworzyłam planów, nie miałam żadnych założeń – po prostu brnęłam do przodu, bez wyznaczania sobie celów krótko czy długoterminowych, czy analizy zysków. Uczyłam się na bazie własnych doświadczeń i błędów. Można powiedzieć, że była to prawdziwa szkoła życia, ale i ogromna dawka radości oraz uśmiechu. Z drugiej strony, po latach mogę powiedzieć, że ta urocza niewiedza doprowadziła do tego, że osiągałam rzeczy niemalże niemożliwe – po prostu nie zdawałam sobie sprawy z różnych niebezpieczeństw oraz ryzyka, jakie mogłyby za sobą nieść ewentualne błędy, czy potknięcia. Wierzyłam całą sobą, że tworzę coś pięknego – nie było zatem miejsca na wątpliwości, czy strach. Każde wyzwanie było dla mnie na wagę złota, a słowa „nie da się” były zawsze pojęciem abstrakcyjnym.
Kolejnymi wyzwaniami były coraz to bardziej angażujące i skomplikowane produkcje, które z jednej strony miały zaskakiwać odbiorcę, być spektakularne i nietuzinkowe, z drugiej zaś – wymagały ogromnych nakładów pracy, przewidywania różnych scenariuszy, jakie mogły się wydarzyć oraz perfekcji na każdym etapie realizacji. Jako przykład mogę wymienić m.in. event na pustyni – tzw. Event na Polskiej Saharze – gdzie sam montaż, w piachu po kolana, trwał 14 dni, a koparki i wyciągarki pracowały 24h/dobę, by osiągnąć oczekiwany efekt WOW. Obecnie pracujemy nad projektem, podczas którego planujemy wykorzystać rozszerzoną rzeczywistość oraz piramidę holograficzną.

Co Panią inspiruje do działania?

Ogromną inspiracją jest dla mnie branża, w jakiej działam. Wyszukiwanie najnowszych rozwiązań oraz wspominanych nowinek technologicznych, które mogą uatrakcyjnić eventy, jest niesłychanie wciągające. Bo, czy nie zadziwia fakt, że żyjemy w świecie, w którym coraz popularniejsze stają się nowe technologie w postaci, np. rozszerzonej rzeczywistości, mappingu, hologramów, wydarzeń hybrydowych, webinariów czy aplikacji mobilnych? W tej branży każdy dzień przynosi coś nowego. Nierzadko, właśnie w trudnych chwilach, odnajduję w sobie, nie wiadomo skąd, ogromną siłę, by tworzyć innowacyjne scenariusze, co przekłada się bezpośrednio na poprawę nastroju.
Nie sposób nie wspomnieć o trudnościach, jakie spotykam na swojej drodze przy organizacji eventów, np. skomplikowana logistyka, zazębiające się montaże, kilkudziesięciu podwykonawców do okiełznania w jednym miejscu, zmiany w zamówieniach i scenariuszach czy ciągła walka z czasem i odległością. W takich chwilach najlepszą motywacją jest wyobrażenie sobie efektu końcowego, jak również uśmiechu malującego się na twarzy Klienta po zakończonej produkcji – wtedy od razu wzrasta zarówno motywacja, jak i poziom adrenaliny. A gdy jest już naprawdę ciężko, zakładam kombinezon, kask i w zależności od pory roku – albo upajam się wolnością na czterokołowcu, albo eksploruję górskie trasy na snowboardzie. Sport pozwala uwolnić mnóstwo endorfin, a dodatkowo doskonale pobudza ciało i daje energię do życia. Jest również w pewnym sensie sposobem na wyrażanie siebie.

Co Pani uważa za swój największy sukces?

Sukces niejedno ma imię … Moim osobistym sukcesem jest życie w zgodzie ze sobą, pokora wobec sił, które nim rządzą, wiara w drugiego człowieka oraz przekonanie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wiem, czego w życiu chcę, wiem, do czego dążę, a gdy coś dzieje się nie po mojej myśli, przyjmuję sytuację, taką, jaka jest i próbuję znaleźć jej dobre strony, co nie oznacza, że się poddaję – po prostu wierzę, że to, co się dzieje, ma jakiś inny, głębszy sens i oddaję się temu bez reszty, ciesząc się jednocześnie małymi rzeczami. Cieszę się również tym, że w ferworze pracy oraz wiecznego wyścigu z czasem, znajduję czas dla najbliższych. Mówiąc o sukcesie w biznesie, nie sposób tutaj nie wspomnieć o szalonych i kreatywnych ludziach, którzy mnie otaczają i każdego dnia tworzą wraz ze mną nową rzeczywistość w świecie eventów, ale i o przekonaniu, jakie przyświeca mi od początku mojej kariery zawodowej, zgodnie z którym – biznes ma być frajdą, przeżyciem pełnym przygód oraz czymś, co daje satysfakcję oraz zadowolenie. Z sukcesem jest jak z życiem – jeśli masz go w głowie, traktujesz poważnie i w niego wierzysz, jest też w Twoich rękach.

Dlaczego zdecydowała się Pani wziąć udział w Konkursie Bizneswoman Roku?

Konkurs Bizneswoman Roku ma swoją tradycję oraz niewątpliwie kojarzy się z prestiżem, więc dlaczego miałabym tego nie zrobić? Lubię wyzwania. Chciałabym być motywacją dla kobiet, które marzą o prowadzeniu własnej działalności, a brak im odwagi. Chcę pokazać całą sobą, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych, a ciężka praca oraz pokonanie strachu przed nieznanym, może być początkiem cudownej przemiany. Jestem świadoma wyzwań i szans, jakie daje prowadzenie własnej firmy i tę właśnie ideę chcę przekazać, kobietom, które boją się zaryzykować, którym brakuje przebojowości, pewności siebie, czy też tym, które najzwyczajniej w świecie od dawna myślą o karierze biznesowej, ale potrzebuję dostać tzw.„kopa”.

 
Artykuł:
Sukces Pisany Szminką: http://sukcespisanyszminka.pl/moja-firma-exclusive-event/